Majówka

 No i jak się spodziewałem, "majówka" udała się jak ta lala. Pogoda dopisała, a razem z nią humory. Wyruszyliśmy ze Zgorzelca przed południem - pół godziny przed południem. Tankowanie i oczekiwania na Anię i Mariusza na MOP-ie Czerna. To przy autostradzie A4 na Bolesławiec. W Bolesławcu zjechaliśmy na z autostrady i kierowaliśmy się na Nową Sól. Tam wbiliśmy na es trójkę i z przerwą na tankowanie, a nawet dwa, bo te "smoki" palą niestety nieco więcej niż stary, poczciwy Radzio, dotarliśmy pod Szczecin i dalej do Dziwnówka.

Tam zakwaterowaliśmy się w starej, poczciwej "Złotej Rybce". Spacer nad morze, zakupy i małe co nieco, bo akurat w piątek kończyłem lat pięćdziesiąt Dezaprobata W sobotę szybciutki rekonesans do Dziwnowa i dalej w kierunku Łeby przez Ustkę. Po drodze obiad w Dźwirzynie w smażalni ryb "U suma". Rybki świeże i smaczne, na kolację zakupiliśmy troszkę wędzonych ryb i ruszyliśmy dalej. Do Łeby dotarliśmy po południu. Pierwszą noc spędziliśmy w domku na kempingu, ale okazała się ona zbyt chłodna i rano przenieśliśmy się do Centrum Wczasowego Gaja. Warunki noclegowe znakomite no i ogrzewanie w pokoju! Zostawiliśmy bagaże i pojechaliśmy do Ustki na obiad. Restauracja Syrenka jak zwykle okazała się trafnym wyborem. Obsługa przesympatyczna, a jedzenie mmmmmmmmm, palce lizać! Jedynie drogi na Pomorzu, między Ustką i Łebą, pozostawiają wiele do życzenia. Asfalt jest nierówny i jazda z prędkościami powyżej 70 km/h motocyklem miękkim jak Miecio jest co najmniej męcząca. Po powrocie do Łeby wybraliśmy się na spacer po plaży i miasteczku, a wieczorem kolacja w pokoju. Postanowiliśmy, że w poniedziałek nie wsiadamy na nasze "rumaki" i cały dzień spędziliśmy na spacerach. We wtorek rano zjedliśmy śniadanie w pobliskiej restauracji "Papaj". I tutaj też znakomita obsługa i smaczne jedzonko zachęcają do powrotów. Tuż przed dziesiątą ruszyliśmy w kierunku Zgorzelca. Majowy łykend był udany, przynajmniej w moim odczuciu, i mam nadzieję, że więcej takich wyjazdów będziemy planować i realizować.
Trasa jaką przebyliśmy wyglądała mniej więcej tak (klik), a kilka fotek jak zwykle w galerii.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!