Pierwsze "duże" kilometry

 W sobotę, 16 kwietnia, motocykliści Zgorzeleckiej Grupy Motocyklowej, wybrali się do Częstochowy na XIII Zlot Gwiaździsty, aby uroczyście rozpocząć sezon motocyklowy. Ja też tam byłem, ale moja trasa wyglądała nieco inaczej, a w zasadzie bardzo inaczej. Za Zgorzelca wyruszyłem już w środę przed południem i dotarłem w tym dniu do Gołubia - urokliwej miejscowości położonej na Kaszubach, niedaleko Kościerzyny. Pogoda dopisywała całą drogę.

Późnym popołudniem, a może wczesnym wieczorem zameldowałem się w hotelu i poszedłem na spacer, aby spotkać się moim "plecaczkiem" czyli "pierwszą" żoną, która to spędzała sobie miło czas w sanatorium w Gołubiu. Czwartek i piątek pojeździłem troszkę po Kaszubach, które również wczesną, zimną wiosną są piękne! W sobotę rano, tuż po dziewiątej, wsiedliśmy z Danunią na Miecia i ruszyliśmy ku Częstochowie, a żeby było szybciej postanowiłem jechać drogą A2. Wiem, wiem, jazda autostradą to straszna nuda i zero radochy z jazdy, ale w kwestii czasu jest niezastąpiona. No i już kwadrans przed piętnastą byliśmy na miejscu - przed motocyklistami ze Zgorzeleckiej Grupy Motocyklowej. Po obiedzie nastąpił czas integracji i pracy w podgrupach ;) I tak do późnej nocy. A rano śniadanie, przejazd na przyklasztorne błonia (który w tym roku sobie odpuściłem), Msza w samo południe w intencji bezpiecznego sezonu. Pogoda w tym roku była piękna więc frekwencja dopisała. Motocyklistów było mnóstwo. Po Mszy obiad i powrót do domu. I tym sposobem pierwsze "duże" kilometry nawinięte, a było ich troszkę ponad 1500.
Życzę wszystkim bezpiecznego sezonu i równowagi w ilości wyjazdów i powrotów na dwóch kołach.

A tak wyglądała mniej więcej trasa do Częstochowy.

Jak zwykle kilka fotek w Galerii.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!