Słowacja

O planowanym wyjeździe na Słowację napomknąłem już wcześniej. Teraz czas pochwalić się, że wyjazd doszedł do skutku. Wyjechaliśmy 18 września o dziewiątej rano. Droga była zaplanowana dość szczegółowo, a wyglądała tak (klik). Przez Czechy cudowna jakość asfaltu i kręte, górskie drogi doprowadziły nas do granicy ze Słowacją.

Stąd zostało już niewiele ponad 100 kilometrów do celu podróży - miejscowości Liptovsky Michal. Po zajęciu pokoi przyszedł czas na zwiedzanie okolicy i długie, nocne Polaków rozmowy ;) W piątek około południa wybraliśmy się na około 200 kilometrową przejażdżkę po okolicy. Odwiedziliśmy Zakopane gdzie zatrzymaliśmy się na obiad. Potem przez Łysą Polanę, Zdiar, Wysoke Tatry wróciliśmy do pensjonatu Mirabel, by rozpalić grilla i miło spędzić wieczór. Sobota przywitała nas deszczem, ale około południa rozpogodziło się. Sebek z Wiolą pojechali na wycieczkę, a Krzysiek i ja poszliśmy zwiedzać. Po południu poszliśmy, już we czwórkę, na baseny termalne w Besenowej. Wieczorem wstępne pakowanie i w niedzielę rano, tuż po śniadaniu, ruszyliśmy w drogę powrotną.
Zdjęć niestety nie zamieszczam, bo padła mi karta pamięci i fotki poszły w kosmos :(

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!