Łykend w Dziwnówku

Kiedy widzieliśmy się ostatnio pod koniec kwietnia na akcji wspierania schroniska w Dłużynie, padł pomysł wyjazdu do Dziwnówka. Termin z grubsza określony, prognozy pogody całkiem, całkiem... więc w drogę! Wyruszyliśmy w piątek, 16 maja po południu - Janek "Sawa", ja z "plecaczkiem" Danusią, a po drodze dołączył Mariusz z "plecaczkiem" Anią. Pogoda, jak dla mnie, wymarzona - niespełna 20 stopni i sucho. Droga nad morze prosta i szybka, najpierw autostrada, później es trójka i już Dziwnówek.

Zakwaterowanie, "wieczorek (nomen omen ;) ) zapoznawczy", spacer nad morze, powrót i lulu. Sobota przywitała nas iście letnią pogodą. Bezchmurne niebo, słoneczko i ciepełko. Tuż po obiadku wsiedliśmy na motocykle i ruszyliśmy "lansować" się w Międzyzdrojach. W nocy padało, ale wyjeżdżaliśmy z Dziwnówka w fantastycznych nastrojach. W okolicach Zielonej Góry troszkę nas zmoczyło, w Szprotawie obowiązkowa przerwa na kaczkę i późnym popołudniem dotarliśmy do domów. Troszkę fotek z tego łykendowego wyjazdu w galerii, a masa wrażeń i przeżyć w pamięci.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!