Zlot w Łebie

Na zlot w Łebie miało pojechać kilka maszyn. Niestety okazało się, że jadę sam. Byłem mocno nastawiony na ten wyjazd więc nie miałem najmniejszego zamiaru zmieniać planów. Postanowiłem wyruszyć w czwartek tuż po pracy. I tak zrobiłem. Do przebycia miałem ciut ponad 600 km. Dwie przerwy na tankowanie, dwie na siku i o godzinie 21 byłem na miejscu. Troszkę się zdziwiłem, kiedy okazało się, że na miejscu zameldowało się już blisko 300 maszyn. Co to będzie w piątek i sobotę - pomyślałem.

Po rozbiciu namiotu spacer nad morze, potem kolacja i spać. W piątek przed południem postanowiłem pojeździć troszkę po pomorzu. Przejechałem coś kole 200 km i wróciłem na teren zlotu, aby bawić przy muzyce świetnych kapel i kuflu złocistego napoju.

Zlot w Łebie, podobnie jak ten w Srebrnej Górze, był organizowany przez Kudłatego i moim skromnym zdaniem to świetne imprezy, na których warto być. Kilka fotek wstawiłem do galerii.

 

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!