Ostatnia wycieczka w tym sezonie

No i przyszedł piątek i spotkaliśmy się we czterech na stacji paliw w Zgorzelcu. Marek, Robert, Krzysiek no i ja. Po zatankowaniu i dokładnym przygotowaniu (czytaj wizyty w toalecie) się do drogi ruszyliśmy na Legnicę, by przez Jawor i Świdnicę dotrzeć do Dzierżoniowa. Tutaj półgodzinny postój na zakupy w sklepie motocyklowym i jedziemy dalej. Ciągle jest zimno. Pogoda nas nie rozpieszcza jak do tej pory, ale nie pada całe szczęście.

Z Dzierżoniowa kierujemy się ku drodze numer 94, aby zdążyć przed zamknięciem do komisu motocyklowego w miejscowości Płaza. Jedziemy więc przez Łagiewniki, Strzelin, Wiązów i w Brzegu kierujemy się na Opole. Przed Gliwicami wbijamy się na A4 i jedziemy aż za Chrzanów. Do Płazy docieramy ok. godziny szesnastej. Robert przebiera w "armaturach" jak w ulęgałkach, ale niestety nic nie wybrał. Jedziemy do Wygiełzowa szukać noclegu, ale niestety nie jest to takie proste w tych okolicach. Krążymy między okolicznymi miejscowościami nie pomijając Chrzanowa i Trzebini i dopiero przed dwudziestą drugą docieramy do sympatycznego hoteliku "Gala" w Kwaczale. Tam kolacja, długie Polaków rozmowy i lulu. W sobotę jedziemy do Oświęcimia i zwiedzamy obóz. Na kolację wracamy do "Gali". Dzisiaj trzeba wcześniej iść spać, bo nazajutrz powrót do domu. Niedziela przywitała nas pięknym porankiem. O godzinie dziewiątej wyruszyliśmy przez Oświęcim, Pszczynę, Jastrzębie Zdrój, Racibórz i Krapkowice do Opola. Stąd drogą krajową numer 94 dotarliśmy późnym popołudniem do domu. To był udany wyjazd. Pogoda dopisała (poza piątkowym porankiem) i jak na koniec października było bardzo ciepło. Jedynym chyba mankamentem była usterka prędkościomierza w Radziu już na początku podróży. 

Kilka fotek z tego wyjazdu do obejrzenia w galerii.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!