"Huta Pieniacka"

W piątek wieczorem dostałem sms od Piotra. Zaprosił mnie (i pewnie nie tylko mnie) na wyjazd w niedzielę w nocy (o ósmej  ) do Wschowy na uroczystości Stowarzyszenia „Huta Pieniacka”. Pomyślałem, pomyślałem i odpowiedziałem: i co z tego, że w niedzielę muszę być w pracy na 14. Przecież zdążę. Jadę!

No i spotkaliśmy się dzisiaj o ósmej skoro świt. Przybył Staszek, Jurek, Piotrek z towarzyszką no i ja. Kwadrans po ósmej ruszyliśmy. Temperatura oscylowała w okolicach siedmiu kresek na skali Celsjusza. W czasie jazdy autostradą słonko zaczęło przyświecać i z jego promieniami pojawiła się nadzieja, że dzień będzie piękny i ciepły. I tak było do Głogowa. Tylko wyjechaliśmy za Głogów zaczęła się gęsta mgła, widoczność spadła do ok. 50 m. na szybce kasku pojawiły się spore krople wody – to mgła się skraplała. Było zimno, ale byliśmy twardzi – dojechaliśmy  Spóźnieni dotarliśmy na mszę w Kościele Farny. Po mszy musiałem niestety wracać, żeby zdążyć spełniać obowiązki służbowe. W drodze powrotnej, a było już dobrze po jedenastej, mgła ciągle była gęsta i widoczność marna, ale tylko do Głogowa. W Głogowie zaświeciło słońce i świeciło mi aż do Bogatyni. Kolejne, chyba już ostatnie w tym sezonie, kilometry nawinięte na łysiejące oponki Radzia i fajna wycieczka z pozytywnie zakręconymi ludźmi.

W galerii kilka fotek ze Wschowy.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!