Niedzielna wycieczka

Jest taki jeden koniec tygodnia (z ang. weekend) w miesiącu, kiedy mam wolne. Ostatni taki właśnie był. No i leniuchowałem troszkę, a w niedzielę skoro świt, tak gdzieś kole 11.30 obudził mnie Szary i pyta czy gazuję. Pewnie, że gazuję. Szybka toaleta poranna, kawa i wskakuję w ciepłe ciuszki, bo rtęć w rurce pokazuje, że lato się skończyło.

Do Olszyny przybywam, przed trzynastą i po kilkunastu minutach jedziemy już w troje na trzech wspaniałych maszynach w kierunku Szklarskiej Poręby. Pomysł jest taki, żeby krętymi, górskimi drogami po czeskiej stronie dojechać na Przełęcz Karkonoską, a potem wjechać na Przełęcz Okraj. No i plan udałby się, gdyby nie mały szczegół, że Czesi zamknęli drogę na Przełęcz Karkonoską dla pojazdów spalających produkty ropopochodne i dymiących produktami spalania tychże. Piękne widoki i rewelacyjne, kręte nitki asfaltu wynagrodziły jednak tą malutką niedogodność. Cała reszta trasy przebiegła już bez niespodzianek i do domu wróciłem kole dwudziestej pierwszej bogatszy o kolejne ponad 350 km i nowe wrażenia.

A tak wyglądała nasza trasa:


Wyświetl większą mapę

 

A w galerii troszkę fotek rzecz jasna.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!