Góra Św. Anny

No i cel został osiągnięty. Dojechaliśmy na Górę Św. Anny. A zaczęło się we wtorek skoro świt. Ze Zgola wyjechałem tuż przed szóstą trzydzieści i skierowałem się na Frydlant w Czechach. Z Markiem spotkaliśmy się przy wyjeździe na Nove Mesto. Po krótkim gadulcu i uzgodnieniu początku trasy ruszyliśmy na Świeradów i drogą numer 404 przez zakręt śmierci do Szklarskiej Poręby. Kręte, górskie drogi wiodły nas na Piechowice, Sobieszów, Kowary i przez Przełęcz Okraj po raz drugi, ale nie ostatni, wjechaliśmy do naszych południowych sąsiadów – Czechów.

Tutaj zatrzymaliśmy się na krótką chwilę, aby zachwycić zmysł wzroku pięknymi widokami i ruszyliśmy na znany już nam z poprzedniej wycieczki Trutnow. Do kraju ojczystego wróciliśmy w Lubawce i zaraz potem znów przecięliśmy Czechy przejeżdżając przez Broumov do Nowej Rudy i dalej do Ząbkowic Śląskich. Tutaj zatrzymujemy się na pierwszy popas. Tankujemy sprzęty, wrzucamy coś ząb i uzupełniamy płyny w organizmach ludzkich. Jeszcze krótka pogawędka z miejscowym motocyklistą i jedziemy na Kamieniec Ząbkowicki, Nysę, Korfantów i docieramy do zamku w Mosznej. Kilka fotek, mały spacer, rozwijamy mapę i szukamy dojazdu na Górę Św. Anny. Dosiadamy nasze stalowe rumaki i przez Krapkowice, drogą 423 docieramy na miejsce, pod Pomnik Powstańca Śląskiego i nad amfiteatr. Niestety jest już późno i rezygnujemy z zejścia na dół. Szybki serwis bejki Marka, rzut oka na mapę i obieramy drogę powrotną do domu. Wybór padł na krajową 94. Około szesnastej ruszamy. Na krajówkę o numerze 94 wjeżdżamy w miejscowości Suche Łany i kierujemy się na Opole, Wrocław, Legnicę, Bolesławiec i o dwudziestej pierwszej docieramy do Zgorzelca. Całą drogę dopisywała nam pogoda, maszyny i humory. Temperatura we wczesnych godzinach popołudniowych przekraczała 30 stopni. Tuż po zmierzchu, kiedy do domu miałem niespełna 30 km rozpadało się, ale bezpiecznie i cało wróciliśmy z tej długiej trasy (677 km) i już nie możemy doczekać się następnych.

Tak wyglądała nasza trasa na Górę Św. Anny a tak powrót.

A tutaj kilka zdjęć.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!