Święto Świni

Jest piątek po południu. Dzwoni Szary, że „Święto Świni”, że koncert „Dżemu”, że koło Wolsztyna i że trzeba by jechać. Decyzja szybka – jedziemy. Szary załatwił (z niemałym trudem) miejsca w hotelu w Karpicku i umówiliśmy się na wyjazd w sobotę. Miejsce spotkania - Szprotawa u Chińczyka.
W sobotę kole trzynastej z minutami, wsiadamy na Radzia i udajemy się autostradą w kierunku Bolesławca i dalej na Szprotawę. Dojeżdżamy na miejsce, gdzie czekają już na nas Szary i Renata. Jemy pyszną kaczkę i ruszamy w dalszą drogę – już trzy maszyny i czwórka jeźdźców.

Kierujemy się na Kożuchów i Nową Sól, aby tuż przed nią zjechać na drogę S3 w kierunku Zielonej Góry i przed Sulechowem zjeżdżamy na Wolsztyn. Po minięciu Kargowej, Kopanicy i Żodynia skręcamy na Siedlec, w którym odbywa się IX Święto Świni. Po krótkiej rozmowie ze strażakami i pracownikami ochrony przy wjeździe na stadion ruszamy do Karpicka, żeby się zakwaterować w hotelu. Do Siedlec wracamy taksówką, spacerujemy – oczekując na koncert „Dżemu” - wśród straganów z dobrami wszelakimi – jak to na odpustach ;) „Dżem” swoimi przebojami porywał publikę i dał koncert, który długo pozostanie w mojej pamięci. Po koncercie wróciliśmy do hotelu, ale zanim rozeszliśmy się do pokojów spędziliśmy kawał czasu na nocnych Polaków rozmowach pod rozgwieżdżonym, letnim niebem.
Po śniadaniu opuściliśmy hotel i na grzbietach naszych stalowych rumaków ruszyliśmy zwiedzać Wolsztyn. Urokliwe to miasteczko – położone między jeziorami Wolsztyńskim i Berzyńskim - czyste, zadbane, z niewielkim ryneczkiem i parowozownią, zabytkowym parkiem i pałacem w nim. Parowozy robią wrażenie niesamowite, a jeden z nich był „pod parą”.
Ruszamy w dalszą drogę, która ma nas zaprowadzić do domowych pieleszy. Z Wolsztyna, drogą nr 315, jedziemy do Nowej Soli. Tutaj tankujemy i przez Kożuchów, Żagań, Żary docieramy do Łęknicy – miejscowości na granicy z Niemcami. Po pysznym obiadku ruszamy przez Niemcy na Kodersdorf i autostradą A4 jedziemy na Lubań i Gryfów Śląski, gdzie wrzucamy w nasze wątłe ciałka desery i napoje chłodzące, po czym wracamy do domów.
Miło spędziliśmy czas i nawinęliśmy parę kilometrów na kółka, pogoda była fantastyczna, a towarzystwo jeszcze lepsze.

A tutaj kilka linków:
strona Święta Świni
fotki w galerii

I filmik.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!