2012

"Huta Pieniacka"

W piątek wieczorem dostałem sms od Piotra. Zaprosił mnie (i pewnie nie tylko mnie) na wyjazd w niedzielę w nocy (o ósmej  ) do Wschowy na uroczystości Stowarzyszenia „Huta Pieniacka”. Pomyślałem, pomyślałem i odpowiedziałem: i co z tego, że w niedzielę muszę być w pracy na 14. Przecież zdążę. Jadę!

Czytaj więcej...

Zakończenie sezonu 2012

Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami chętni bikerzy spotkali się w sobotę skoro świt (o ósmej) pod Castoramą w Zgorzelcu. Przybyło 10 maszyn, które kwadrans po ósmej ruszyły w stronę Jeleniej Góry. Celem wyjazdu miały być sztolnie w Walimiu, konkretnie sztolnia Włodarz.

Czytaj więcej...

Niedzielna wycieczka

Jest taki jeden koniec tygodnia (z ang. weekend) w miesiącu, kiedy mam wolne. Ostatni taki właśnie był. No i leniuchowałem troszkę, a w niedzielę skoro świt, tak gdzieś kole 11.30 obudził mnie Szary i pyta czy gazuję. Pewnie, że gazuję. Szybka toaleta poranna, kawa i wskakuję w ciepłe ciuszki, bo rtęć w rurce pokazuje, że lato się skończyło.

Czytaj więcej...

Góra Św. Anny

No i cel został osiągnięty. Dojechaliśmy na Górę Św. Anny. A zaczęło się we wtorek skoro świt. Ze Zgola wyjechałem tuż przed szóstą trzydzieści i skierowałem się na Frydlant w Czechach. Z Markiem spotkaliśmy się przy wyjeździe na Nove Mesto. Po krótkim gadulcu i uzgodnieniu początku trasy ruszyliśmy na Świeradów i drogą numer 404 przez zakręt śmierci do Szklarskiej Poręby. Kręte, górskie drogi wiodły nas na Piechowice, Sobieszów, Kowary i przez Przełęcz Okraj po raz drugi, ale nie ostatni, wjechaliśmy do naszych południowych sąsiadów – Czechów.

Czytaj więcej...

Sobotnia wycieczka do Kletna

Na początku tamtego tygodnia zadzwonił Marek z propozycją wypadu w kierunku Kotliny Kłodzkiej. Wyjazd miałby nastąpić w sobotę. Na takie propozycje micha mi się zawsze cieszy. Zaczęliśmy obserwować prognozy pogody – nie zapowiadało się najciekawiej, ale wiara w omylność synoptyków nie opuszczała mnie. Wstępnie wytyczyliśmy trasę, tak z grubsza, bo spontan to podstawa podobno. W piątek wieczorem byliśmy już prawie pewni, że z pogodą szału nie będzie, ale miało nie padać, więc umówiliśmy się na wyjazd około ósmej rano ze stacji paliw w Bogatyni.

Czytaj więcej...

Święto Świni

Jest piątek po południu. Dzwoni Szary, że „Święto Świni”, że koncert „Dżemu”, że koło Wolsztyna i że trzeba by jechać. Decyzja szybka – jedziemy. Szary załatwił (z niemałym trudem) miejsca w hotelu w Karpicku i umówiliśmy się na wyjazd w sobotę. Miejsce spotkania - Szprotawa u Chińczyka.
W sobotę kole trzynastej z minutami, wsiadamy na Radzia i udajemy się autostradą w kierunku Bolesławca i dalej na Szprotawę. Dojeżdżamy na miejsce, gdzie czekają już na nas Szary i Renata. Jemy pyszną kaczkę i ruszamy w dalszą drogę – już trzy maszyny i czwórka jeźdźców.

Czytaj więcej...

Bike Island Days - 28 czerwca - 3 lipca

No i przyszedł wyczekiwany czwartek. Obudziłem się rano i niestety zobaczyłem za oknem krople wody sączące się z nieba. Wyjazd mieliśmy zaplanowany (Lewaj, Bodzio i ja) na dziewiątą, ale po szybkich uzgodnieniach telefonicznych przesunęliśmy go o pół godziny. Okazało się, że słusznie, bo przestało padać, chociaż niebo wcale nie przejaśniało. Lewaj przyjechał po mnie do domu i ruszyliśmy napoić nasze rumaki etyliną i zaraz potem popędziliśmy je pod KFC. Tam okazało się, że nie będziemy jechać na trzy maszyny, a na pięć i to tylko do Krzyżowej, gdzie czekać miał jeszcze jeden biker. Zebrał się też niewielki komitet pożegnalny, zrobiono troszkę fotek i ruszyliśmy w kierunku Wyspy Sołtysiej na jeziorze Lubie. Pierwszy, króciutki przystanek mieliśmy w Lipianach przy A18.

Czytaj więcej...

Przeprawa promowa - 29 maja

Dość długo planowałem ten krótki wypad. Już w ubiegłym sezonie chciałem zobaczyć i przeprawić się promem przez Odrę w miejscowości Chobienia. No i wczoraj zrealizowałem to zamierzenie. Rano wyjechałem z domu nie tankując nawet Radzia do pełna. Ruszyłem na Bolesławiec, miasto, w którym zostawiłem dwa lata swojego młodego życia, służąc ojczyźnie w zasadniczej służbie wojskowej. Miasto, w którym na świat przyszła moja córka. Jednostek wojskowa, w której służyłem ciągle jest, ale troszkę się pozmieniało. Nie ma już bramy głównej w dawnym miejscu - została przeniesiona nieco dalej, w głąb jednostki; tym samym teren wojska się skurczył. Wspomnienia wspomnieniami, ale czas ruszać na Lubin. Czarny pas asfaltu jest równy, szeroki, prowadzi mnie do Chojnowa i tam odbijam na Lubin. Droga kręci się i wije, ale tuż za Chojnowem nawierzchnia pozostawia wiele do życzenia. Przejeżdżam przez Lubin i zdążam do Ścinawy, aby tam "sforsować" Odrę, ale jeszcze nie promem.

Czytaj więcej...

Licheń - 14-15 kwietnia

No i zjawiłem się dzisiaj pod kościołem Św. Bonifacego w Zgorzelcu, aby oficjalnie rozpocząć sezon motocyklowy razem z grupką zapaleńców. Kufry Radzia były zapakowane na ewentualną wycieczkę do Lichenia. Mimo, że nie do końca byłem przekonany czy jechać w dalszą trasę, teraz już wiedziałem na 100%, że jadę z nimi zainaugurawać sezon. Około godziny dziewiątej rozpoczęła się oficjalna część tej skromnej uroczystości. Przyjęliśmy błogosławieństwo, Piotr wygłosił krótką mowę i ruszylismy paradą w eskorcie policji i straży miejskiej przez ulice naszego miasta, robiąc przy tym mnóstwo hałasu rykiem silników i klaksonów. Tuż po dziewiątej trzydzieści dotarlismy do zjazdu na autostradę. Po krótkim postoju i pożegnaniu wracających do domów motocyklistów skierowaliśmy nasze jednoślady na autostradę w kierunku Wrocławia. Pomimo, że temperatura nie przekraczała kilku stopni powyżej zera to pogoda na resztę dnia zapowiadała się nieźle.

Czytaj więcej...

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!