Przełęcz Okraj - 28 sierpnia

Dzisiaj mam drugą zmianę. Wstaję dość wcześnie jak na mnie i postanawiam wybrać się do pracy Radziem, ale wcale nie najkrótszą drogą. Udaję się na Jelenią Górę, droga jest świetna, pogoda może nie upalna, ale jest ciepło, wieje wiaterek. Z "Jelonki" kieruję się na Kowary i ciut za nimi odbijam w prawo w kierunku granicy z naszym południowym sąsiadem - Czechami. Asfalt wije się i kręci niczym spaghetti na talerzu Włocha. Krajobraz jest cudowny. Gdybym chciał fotografować te wszystkie piękne widoki musiałbym chyba prowadzić Radzia, a to znaczyłoby, że spóźnię się do pracy, a może i sczeznę z wyczerpania fizycznego. Ostatecznie waży on dobrze ponad trzysta kilogramów.

Docieram do Przełęczy Okraj gdzie zatrzymuję się na chwilkę, robię parę fotek i ruszam dalej przekraczając granicę. Zjeżdżam w dół kierując się na urokliwe miasto Trutnov. Jest to nieduże, piękne miasteczko położone ok. 15 kilometrów od przejścia granicznego w Lubawce. Niebo zaczyna się chmurzyć i zanosi się na deszcz. Trzeba uciekać w kierunku Lubawki. Potem przez Kamienną Górę i Kaczorów trafiam do Jeleniej Góry, gdzie robię postój na popas. Po śniadanku i krótkim spotkaniu z motocyklistami zwiedzającymi nasz piękny rejon ruszam na Szklarską Porębę, Jakuszyce i Harrachov. W miejscowości Desna odbijam na Frydlant i w pięknych okolicznościach przyrody i równie cudowną, krętą drogą zbliżam się do końca wędrówki. Z Frydlantu udaję się w kierunku przejścia granicznego w Bogatyni i tuż przed czternastą jestem w pracy. Jeszcze tylko osiem godzin obowiązków służbowych, kolejne trzydzieści kilometrów i jestem w domu. Dzień był przepiękny, pełny wrażeń, nowych miejsc no i Radzio przebył kolejnych trzysta kilometrów. A tutaj kilka fotek z tej wycieczki.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!