Koniec sezonu....?

Wczoraj szwagier zmieniał koła na te z oponami zimowymi. Dzisiaj sąsiad z naprzeciwka wkładał do autka koła z garażu - pewnie też zmienia na "zimówki". A ja? A ja ubrałem się w motocyklowe. W ciuchy motocyklowe! I wcale nie z zamiarem przymierzenia, a z chęci przejażdżki. Dzisiaj nareszcie słońce zaczęło się przedzierać przez chmury wiszące nad głowami od kilku chyba tygodni. No w każdym razie nie jeździłem prawie miesiąc i już troszkę mnie "nosiło". No to ubrałem się, wyprowadziłem Miecia z garażu i pojechałem do pracy. Przez Frydlant, który okazał się być rozkopanym tuż przed rondem prowadzącym do Bogatyni. No to musiałem nadłożyć troszkę drogi na objazdy i o mało się nie spóźniłem do pracy. Teraz jeszcze powrót do domu o dwudziestej drugiej (ciekawe jak bardzo obniży się temperatura?) i prawie stówka nakręcona ;) Mam nadzieję, że listopad pozwoli nam jeszcze na jakieś krótkie przejażdżki w koło "komina" czego sobie i wszystkim motocyklistom życzę.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!