Plany, plany, plany

Planujemy, planujemy, planujemy. I ja też snułem plany. W grudniu rozpocząłem remont w domu, który planowałem zakończyć do końca stycznia i w lutym wziąć się za szykowanie Radzia do sezonu. I co? A no g...no z moich planów wyszło. A wszystko przez jeden niefortunny krok. I to dosłownie. Idąc prostą drogą pośliznąłem się na oblodzonej nawierzchni. I bach. I noga połamana, i operacja, i gips, i chodzenie o kulach :( I niestety z planów nici. No może nie do końca nici, ale poślizg myślę, że co najmniej dwumiesięczny. O sezonie narciarskim nawet nie wspominam, bo ten ominął mnie całkowicie.
Planujmy więc, ale pamiętajmy, że trzeba zawsze mieć plan awaryjny ;) (a za oknem pachnie wiosną....)

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!