2014

Listopad ciągle piękny

W środę słoneczko świeciło, a temperatura była iście wiosenna. Wsiadłem więc na Radzia i pojechałem. Przez Legnicę, Kozice, Lubań wróciłem do domu.
Dzisiaj temperatura nie jest tak sprzyjająca, a słońce chowa się za chmurami, ale i tak postanowiłem jechać do pracy motocyklem. Żeby nie było zbyt monotonnie pojechałem przez Frydlant. W Czechach słoneczko ładnie świeciło, a Bogatynia przywitała mnie mgłą. Strach pomyśleć w jakich warunkach będę wracał :(

Listopad rozpieszcza

Zbliża się powoli połowa listopada, a pogoda wcale nie zniechęca do jeżdżenia. Wręcz przeciwnie. Ostatnia niedziela była piękna. Słońce, bezchmurne niebo i temperatura około 16 stopni. Wybrałem się więc po pracy na małą wycieczkę. Z Bogatyni pojechałem do Frydlantu, by przez Świeradów, Lubomierz i Lwówek Śląski dojechać do Bolesławca. Potem zamek Kliczków i przerwa na kawę. Zaczynało już szarzeć więc ruszyłem przez Zebrzydową do domu. Dotarłem kiedy było już ciemno, a moja krótka wycieczka wyglądała tak.

Wczoraj również był piękny dzień. Pojechałem umyć Radzia, troszkę się "polansowałem" po Zgorzelcu, a po południu spotkałem się z motocyklistami Zgorzeleckiej Grupy Motocyklowej, by wspólnie odprowadzić wójta Gminy Zgorzelec na jego benefis z okazji odejścia na zasłużoną emeryturę.

Końcówka października

Ostatnie dni października rozpieszczają nas słoneczną pogodą. Temperatury co prawda nie są imponujące, ale wczoraj tuż przed południem mój termometr pokazywał prawie 12 stopni, więc wsiadłem na Radzia i pojechałem. Obrałem kierunek na Bolesławiec, starą drogą 94, potem przez Chocianów na Polkowice. Tutaj pomarańczowa kontrolka na zegarze Radzia zmusiła mnie bezlitośnie do odwiedzenia stacji paliw. Zatankowałem i ruszyłem na Lubin. Potem Chojnów, Bolesławiec i na Jelenią Górę. W Pasieczniku skręciłem na Gryfów Śląski i przez Lubań wróciłem do Zgorzelca. Jeszcze niezbyt długa wizyta u przyjaciół i gorąca herbata z cytryną w domu. Oby jak najwięcej takich dni do końca sezonu. No a moja trasa wyglądała mniej więcej tak.

Korzystanie

Wczoraj "pogrzebałem" troszkę w Radziu. A to łożyska koła przedniego, a to łożyska główki ramy. To nie jest takie proste, jak mówi serwisówka (dzięki Zbychu i Krzychu). Dzisiaj dzień był piękny, więc ruszyłem po gładkich nitkach asfaltu w kierunku Bolesławca, co by łożyska się ułożyły. Słoneczko pięknie świeciło, ale przy prędkościach przekraczających 160 można było odczuć lekki chłodek. Długoterminowe prognozy pogody zapowiadają znośne temperatury do połowy listopada i mam nadzieję, że się sprawdzą i jeszcze pojeździmy.

Gramy dla schroniska

A w niedzielę, 12 października, motocykliści Zgorzeleckiej Grupy Motocyklowej wzięli udział w akcji charytatywnej "Pomóż nam pomagać", organizowanej dwa razy w roku przez CHR Zgorzelec Plaza. Impreza jest organizowana dla zwierząt mieszkających w schronisku w Dłużynie Dolnej. Głównym celem akcji jest zbiórka pieniędzy i karmy. Zdjęcia z tej imprezy tutaj, a artykuł w Gazecie Regionalnej tutaj.

Działo się, oj działo!

Październik. Co prawda pogoda sprzyja jeszcze jeżdżeniu, ale w "środowisku" nastąpił czas na imprezy pod wezwaniem "Zakończenie sezonu". No i w sobotę, 11 października, spotkaliśmy się na "Witce", aby godnie pożegnać kończący się powili (przynajmniej według długoterminowych prognoz pogody) sezon motocyklowy 2014. Zabawa była przednia. Grillowanie, opowieści, tańce, hulanki i swawole do białego (prawie) rana. A 18 października miała miejsce impreza w "sztachetówie". Organizatorzy stanęli na wysokości zadania, a może jeszcze wyżej. Wspaniała organizacja i zabawa na najwyższym poziomie to coś co "tygryski" lubią najbardziej. Mam nadzieję, że nie opuszczę już żadnej takiej imprezy. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się, choćby w najmniejszym stopniu, do organizacji tych imprez i chylę czoło. Zdjęcia z tej zacnej imprezy tutaj.

Sobotnia "ustawka"

Wysłałem kilka, no może kilkanaście, esemesów do znajomych motocyklistów, że można by wybrać się w sobotę na przejażdżkę. Spotkanie miało się odbyć w samo południe na Citronexie. Odzew był niewielki więc nie spodziewałem się szczególnie dużej frekwencji. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem kilkanaście maszyn gotowych do drogi. No to ruszyliśmy w kierunku Jeleniej Góry, Przełęczy Okraj, a potem na Vrchlabi i tutaj grupa podzieliła się na dwie części; jedna pojechała na Spindlerovy Mlyn, a druga w kierunku Zgorzelca. Byłem w tej drugiej grupie :( Pogoda dopisała, chociaż w górskich lasach temperatura spadała do około 10 stopni, ale cóż to jest! Do domu wróciliśmy tuż po siedemnastej po miło spędzonym popołudniu. Dziękuję wszystkim!
A ścieżka wyglądała tak: klik.

Czeskie drogi

A wczoraj pojechaliśmy z Sebami do Czech. Ot pojeździć. Przejechać po znanych, krętych, górskich drogach (z Frydlantu na Biały Potok i Harrachov) oraz poznać nowe "ścieżki" naszych południowych sąsiadów. Wycieczka trwała całe popołudnie, a do domu wróciłem po dwudziestej. Trasa, którą przejechaliśmy wyglądała mniej więcej tak - klik.

Wrzesień

Plany, plany, plany.... Fajnie jest, kiedy plany są realizowane! A mnie udało się część planów zrealizować :) Byłem na zlocie w Jicinie oraz w Złotym Stoku. Tutaj powiem jedynie, że było przednie (szczególnie w Złotym Stoku), ale o szczegółach nieco później.

Plany

Po dwumiesięcznej przerwie korzystam z każdej okazji, żeby wyprowadzać Radzia z garażu. A to do pracy, a to do sklepu, a to po prostu pojeździć. Ale poza jeżdżeniem w koło komina najbliższe tygodnie mają obfitować w ciekawe, jak sądzę, wyjazdy. Już w piątek wybieramy się na zlot do Jicina. Pierwszy "łykend" września to wyjazd na zlot w Złotym Stoku, a w połowie września wybieramy się - przez Czechy i Słowację - w Bieszczady. Końcówka sezonu zapowiada się interesująco. Oby pogoda dopisała.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!