2013

Mikołajowie nie na motocyklach

W tym roku również została zorganizowana akcja Mikołajowie na motocyklach, ale jak w poprzednim roku aura nie dopisała i do dzieci udaliśmy się w autach. Dziewięciu Mikołajów, Śnieżynka i pomocnik rozwieźli prezenty, jak w poprzednich latach, do rodzinnego pogotowia opiekuńczego w Ręczynie oraz rodzinnego domu dziecka w Trójcy. Po raz pierwszy odwiedzili również dzieci z domu samotnej matki w Zgorzelcu. Więcej o tej akcji na zinfo.pl oraz na stronie Motocyklistów ze Zgorzelca.

Odszedł kolejny motocyklista

Dzisiaj, w samo południe, pożegnaliśmy Krzysztofa - miłośnika dwóch kółek. Zginął tragicznie, prowadząc motocykl, w sobotę.
Do zobaczenia na zielonych trasach Krzyśku.

Polska złota jesień

Mijający właśnie tydzień rozpoczął się pięknym poniedziałkiem. Pogoda iście wiosenna - bezchmurne niebo i temperatura 20 stopni wg skali pana Celsjusza. Nic tylko jechać. Ale jak jechać skoro panowie monterzy od internetu spóźniają się blisko dwie godziny :( Ech ci fachowcy...
Jest południe - panowie zainstalowali internet i pojechali - to ja też mogę jechać. Wsiadam na Radzia i ruszam na Pieńsk, aby przez Żagań dotrzeć do Zielonej Góry. Czas mnie troszkę goni, więc nie kombinuję i estrójką jadę na Nową Sól i przez Kożuchów, Szprotawę i Bolesławiec docieram do domu. Kolejne 260 km i "pęka" 10 000 km w tym sezonie. Ale to jeszcze nie koniec ;) Pogoda dopisuje i w środę tuż przed południem jadę przez Legnicę, Jawor, Bolków i Jelenią Górę. Krótka przejeżdżka (niespełna 230 km), ale w jakże pięknych okolicznościach przyrody.
Dzień wcześniej narodził się nieśmiało plan wyjazdu do Oświęcimia i Krakowa. Kiedy piszę te słowa plan nie jest już nieśmiały. Rano wyruszamy we czterech - Marek, Robert, Krzysiek i ja.
Po powrocie zrelacjonuję pokrótce co widzieliśmy i co przejechaliśmy. Sezon powoli zbliża się ku końcowi. Niestety :(

Góry Sowie

W poniedziałek chciałem wyjechać jak najwcześniej, ale rano było trzy stopnie powyżej zera. Czekałem. Około jedenastej termometr zaczął zbliżać się do dziesięciu stopni. Postanowiłem ruszyć na Jelenią Górę, Świdnicę i Dzierżoniów. Stąd skierowałem Radzia na Wałbrzych, ale przez Walim, czyli fajnymi, górskimi makaronami. Niestety pora roku nie sprzyja fajnej jeździe po takich zakrętach. Dotarłem do Wałbrzycha i przez Świebodzice, Bolków i Jelenią Górę wróciłem do domu. Dzień był piękny, widoki gór zachwycały, słonko świeciło i nawet niska temperatura nie przeszkadzała.

Synoptycy be

No i niestety mijający właśnie tydzień nie był takim, jakim przewidywali go nasi przepowiadacze pogody. Miało być ciepło i słonecznie - nie było. Większość tygodnia było chłodno, a i deszcze niespecjalnie zachęcały do wyjazdów na dwóch kołach. We wtorek zapakowałem pudło z odkurzaczem na tylną kanapę Radzia i udałem się do serwisu. 

Zostawiłem tam odkurzacz, a Radzia zabrałem na przejażdżkę. Przez Bolesławiec udaliśmy się do Lubina, stąd do Polkowic, gdzie zatrzymałem się na śniadanie. Po posiłku zupełnie nowym asfaltem ruszyłem na Chocianów i przez Gromadkę i znowu Bolesławiec dotarłem do domu. Szybka, bo niewiele ponad dwu godzinna wycieczka, pozwoliła nakręcić na oponki Radzia nieco ponad dwieście kilometrów. Prognozy na jutro są całkiem niezłe, ale doświadczenie mówi, że w prognozy rodzimych przepowiadaczy nie ma co wierzyć. Radzia jeszcze nie szykuję do zimy ;)

Korzystamy z pogody

Mimo coraz zimniejszych nocy - temperatura potrafiła spadać poniżej zera - dni są jeszcze w miarę ciepłe, a słońce na bezchmurnym niebie zachęca do jazdy. No i wczoraj udaliśmy się z Sebami na wątróbkę do Gryfowa, a potem to już nie było wyjścia - kręte nitki asfaltu do Szklarskiej Poręby i dalej na Jakuszyce, Harrachov i przez Biały Potok, Zawidów do domu. W górach, a szczególnie w górskich lasach czuć zbliżającą się zimę ;) ale na tych drogach banan nigdy nie schodzi z mord. Oby sezon nie został gwałtownie zakończony przez bardzo niskie temperatury. Oby takich wypadów było jeszcze kilka w tym roku. Czego wszystkim bikerom życzę.

Ostatnie pożegnanie

Wczoraj pożegnaliśmy kolegę Kamila, zapalonego motocyklistę. W uroczystościach pożegnalnych na cmentarzu komunalnym wzięło udział kilkudziesięciu motocyklistów na swoich maszynach. Smutno...

Minął wrzesień

Wrzesień nie rozpieszczał aurą. Dni do jeżdżenia, takich bez deszczu, to chyba na palcach jednej dłoni można policzyć. Popatrzyłem dzisiaj na prognozę na najbliższe szesnaście dzionków w serwisie twojapogoda.pl i aż miło! Środek miesiąca ma być świetny. Ciepło i sucho. I tak sobie pomyślałem, że może gdzieś wyskoczę na dni kilka? Może nad morze nasze piękne polskie? Najlepiej przez Bieszczady ;) Oby tylko te prognozy się sprawdziły, czego sobie i wszystkim bikerom życzę!

Parady weselne

Ubiegły "łykend" obfitował w parady weselne. W piątek dziesięć maszyn ze Zgorzelca wzięło udział w paradzie weselnej Dagmary - córki Val De Mara. która to parada miała miejsce w Sulechowie. Troszkę fotek z tej imprezy zamieszczam jak zwykle w galerii.

W sobotę z kolei wziąłem udział w paradzie w Nowogrodźcu.

 Wyruszyliśmy z Sulikowa, by przez Zarębę i Lubań dotrzeć do domu Panny Młodej skąd ruszyliśmy pod kościół. Po uroczystości zaślubin kilkadziesiąt maszyn odprowadziło Parę Młodych i gości weselnych do Bolesławca pod dom weselny. W drodze powrotnej "zahaczyłem" o Węgliniec i tam zupełnie przypadkiem uczestniczyłem w kolejnej paradzie weselnej.
Zdjęcia z Nowogrodźca tutaj, a z Węglińca tu.

Naprawa Radzia

Jeszcze przed wyjazdem do Łeby Radzio zaczął przejawiać oznaki niedomagania. Z tylnego cylindra sączył się olej, Wyciek był niewielki i z początku nie przejmowałem się nim wcale kładąc to na karb wysokich temperatur i ekstremalnych warunków pracy silnika, Jednak kiedy wracałem z Łeby wyciek był coraz większy, do tego stopnia, że olejem był wypaćkany nie tylko silnik, ale kufry i inne elementy Radzia. Postanowiłem naprawić go samodzielnie, a że akurat zbiegło się to z wymianą oleju, zamówiłem niezbędne części w postaci uszczelek, filtr oleju i sam olej już miałem więc przystąpiłem do dzieła. 

Rozkręciłem, wyczyściłem i wymieniłem uszczelki, spuściłem olej, wymieniłem filtr, skręciłem wszystko do kupy i zalałem nowy olej, Po tych operacjach umyłem silnik i pojeździłem troszkę po mieście. Jak dotąd nie widać wycieku. W piątek planuję przejechać z 300 km i to chyba będzie odpowiedni test skuteczności naprawy.

Uszczelki, fitr, olej - zapłacone kartą Visa, zadowolenie i duma z samodzielnej naprawy - bezcenne!

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!