Niespodziewana przejażdżka

A to niespodzianka, sympatyczna, miła, niespodziana niespodzianka. Krzątałem się troszkę po domu, było już po obiadku, przez myśl mi nawet nie przeszło, żeby wyciągać Radzia z garażu, a tu zjawia się „Tatuś”. Odwiózł plecak. Stoimy, gadamy no i okazuje się, że chce zmienić swoją Virago 535 na coś większego i czy może dosiąść Radzia. No to wskoczyłem w ciuszki, wyprowadziłem armaturkę i ruszyliśmy – „Tatuś” na Radziu, ja na jego Virago. Mało to to, lekkie, jakbym na Komarku siedział . Ruszyliśmy na Bogatynię, przez Frydlant i w Zawidowie, ze względu na zapadającą ciemność i opad atmosferyczny w formie wody, przesiedliśmy się na swoje maszynki i rozstaliśmy się. „Tatuś” z banankiem na twarzy ruszył na Lubań, a ja z jeszcze większym bananem do domu.
Od dwóch tygodni nie jeździłem na motocyklu i chyba brakowało mi już tego. Na jutro synoptycy zapowiadają słoneczną pogodę i temperaturę w okolicach dziesięciu stopni to może nawinę jeszcze troszkę asfaltu na łysiejące oponki Radzia.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!