Kręta, górska droga

Czy to nie to, co tygryski lubią najbardziej? Chyba nie ma nic lepszego dla motocyklisty niż takie właśnie asfaltowe spaghetti. Tuż obok mojej mieściny jest kawałeczek takiej fajnej drogi. Zaczyna się po czeskiej stronie Gór Izerskich, tuż za malowniczą miejscowością Frydlant i kręci się i zawija przez około 40 km, aż pod Jelenią Górę. No i zeszłej niedzieli i pogoda i czas pozwoliły na krótką wycieczkę. Wczesnym popołudniem ruszyliśmy w trójkę (Radzio i dwoje na nim jeźdźców) na Zawidów, gdzie przekroczyliśmy granicę państwa. Stamtąd na Frydlant i przez Raspenavę, gdzie zatrzymaliśmy się u koleżanki na kawę, dotarliśmy do miejscowości Biały Potok. Potem do Harrachova i przez Jakuszyce i Jelenią Górę do Podgórzyna na późny obiad. Zupa rybna i rybka z pieca były pyszne. Objadłem się jak małe prrrrrr. Zaczęło robić się późno, więc wskoczyliśmy na wygodne kanapy Radzia i przez Jelenią Górę, Gryfów Śląski i Lubań wróciliśmy do domku. Oponki motorka wzbogaciły się o kolejne 200 km, a ja o długotrwałego banana w formie uśmiechu na mojej mordce.

Okładka książki "Głupia książka"

Debiut literacki mojej Przyjaciółki.
Zachęcam i polecam!